sarnie podchody

Sobota 17 lipca 
godzina 12. Jak na leśne przygody i chęć złapania jakiegoś leśnego mieszkańca pora trochę pózna więc wyjście w teren na spontanie, bez jakiegoś wstępnego planu gdzie iść i bez nastawienia na spotkanie czegokolwiek. 
Ale od początku. Pogoda wyśmienita bez wietrzny ciepły nawet można powiedzieć upalny dzień. Swoją przygodę zaczynam od sprawdzenia sprzętu jeszcze w domu żeby mnie nie zaskoczyła jakas usterka w ważnym momencie. 🤪. Z racji domu usytuowanego raczej na końcu miejscowości kierunek jest jeden około 2km droga w stronę lasu prowadząca przez pachnące latem i ciepłem pola. Zapach naprawdę cudowny. Po przekroczeniu lini ostatnich zabudowań i wejściu w pierwsze pole. Przestawiam głowę na tryb czujność na 100% żeby nic nie umknęło. (IG:moj_las Photo nr1)
Chwila postoju poukładanie myśli i skupienie się tylko na leśnym życiu i odgłosach na których mam się skupić. Wtedy też wykonuje na szybko analizę terenu przypominam sobie gdzie się spotkałem z kims z leśnych mieszkańców. Często z blisko 80%pewnością mogę określić gdzie jest szansa znałeśc jakieś stworzenie. Tak zwana znajomość zwyczajów i, terenu żerowania tego nie da się nauczyć i poznać w 5 min. Trochę km trzeba zrobić. Przed sobą widzę pole ze świeżymi balotami. Od razu zielona lampka w głowie podpowiada ze skoro ścięte zostało zboże to łatwiejszy dostęp do gryzoni mają drapieżniki. Widać więcej. (Photo nr2) 
Po dokładnym obejściu i obejrzeniu każdego zakamarka udaje się co prawda trafić na ślady bytowania lisow czy ptaków drapieżnych. Stwierdzam to po tropach dobrze widoczne ślady lap oraz resztki gryzoni. Gdzy mam juz wykonać krok do przodu ostani raz spoglądam za sb i wydaje mi się ze dostrzegam samca sarny w odległości około 250 300m dalej. Stoi skryty przy Kępie krzewów. Więc oględziny mocno utrudnione lornetka również nie rozwiewa wątpliwości dobrze zakamuflowany. (Photo nr3)
Oceńcie sami czy na 1 rzut oka jest dla was zauważalny. Dodajcie do tego też efekt falującego otocznia przez ciepło oraz emocje. Wtedy do głowy przychodzi myśl przecież mamy lipiec pora ruju(okres godowy saren) wtedy wiem ze moge podjąć śmielsze kropki w jego stronę oczywiście z zachowanie jednak ostrożności. Okres rui wyłącza w duzym stopniu strach i myślenie i samców sa one mniej ostrożne ważne jest dla nich oddanie się miłosnym uniesieniom. Sarny sa jednak bardzo uważne. Przez lekki wiaterek który zdradza moją pozycje muszę przemieścic się rowem około 200m dalej w prawo żeby mieć lepsza pozycje do fotografowania oraz zapewnić sobie tryb incognito. Nie przechodzę nawet 30 m od miejsca wcześniejszej obserwacji a spod nóg dosłownie wyskakuje mi cos żywego w pierwszej chwili szok i poziom adrenaliny podskakuje o 130%.jednak szybko trzeba się zebrać w sobie i ogarnąć co się dzieje. Instynktownie chwytam aparat robię serię zdjęć. Ręce się trzęsą jak nie wiem co ale udaje się mamy 1 wyraźne foto. Dosyć sprawnego biegacza skoczka hmm uciekiniera. (Photo nr4) 
No moze zdjęcie nie jest 1 klasa. Ale jest. Radość ogromną dopiero gdy Kozioł znika za linia widocznych w oddali drzew mam moment żeby ogarnąć co się wydarzyło z radością i entuzjazmem przeglądam wykonana serię. Z tego, stanu wyrywa mnie podwójne szybkie jednak dość wyraźne szczęknięcie kozła. Szybki ruch po lornetka i juz namierzam kolejny cel dźwięk dochodzi z kierunku ucieczki modela. Postanawiam przysiąść na trawie i wykorzystując fakt położenia na górce czekać na rozwój akcji. Po około 10 15 min wybiega na otwarta przestrzeń kolejny Kozioł. (Photo 5i6)
Sprawnymi susami rozprawia się z otwarta przestrzenią i znika w zbożu. Znowu szok i, zaskoczenie. radość z tego ze jestem tu gdzie powinienem być w odp czasie napędza do działania. W między czasie od strony śródpolnych drzew krzaków pod osłona wysokiej trawy przemieszcza się i widziany tego dnia samiec sarny. Przenieszczam się trochę wyżej bo jednak trawa ogranicza mi widoczność pola przede mna. I dobrej obserwacji (Photo nr7)
Stąd mam przewagę nad mieszkańcem lasu. Chodz bardziej skłaniał bym się do słów ze jest remis. Obaj staramy się wykorzystać teren w jakim jesteśmy. (Photo nr8) 
On nadal się przemieszcza robi to bezmyślnie i niespokojnie odsłaniając się na każdym kroku to znowu znika w trawie. Po obserwacji jego zachowania określam go na nie młodego już osobnika a bardziej starszego i doświadczonego nie porusza się z werwa jednak cięgle naciera do przodu wtedy widzę co tak naprawdę go napędza około 20 metrów dalej z trawy podnosi się koza rzuca jedno spojrzenie w stronę samca i odchodzi (Photo nr9) 
Pokonując kolejne metry zbliża się do dość szerokiego przesmyku między trawa z której wychodzi a polem ze zbożem wiem ze to, moja chwila i miejsce czekam czekam i zostaje nagrodzony sarna przyspiesza kroku i wyskakuje na otwarta przestrzeń (Photo 10 i 11)
Dochodzi do skraju pola ogląda się do tyłu na śmielej poruszającego się kozła. I wtedy dzieje się coś co nigdy nie powinno mieć miejsca przesuwając się za kierunkiem ruchu ciągnę noga torbę której metalowe elementy wydają z siebie dziek. Przez myśl przechodzi tylko jedno Kur**** całe starania się o ujęcie do dupa. Sarna spogląda z ciekawością w moja stronę (Photo nr12) 
Stoi stoi i tylko obserwuje. Kontem oka kontroluje kozła nadal się porusza za samica. W głębi serca modlę się do sw. Huberta patrona myśliwych żeby nie pozwolił sarnie wydać dzięku ostrzegawczego. I moje prośby zostają wysłuchane. Sarenka się obraca i znika w zbożu. Spada mi kamień z serca bo wiem ze teraz Kozioł musi pokonać ta sama drogę i, wyjść mi pod obiektyw. Jednak coś tu zaczyna nie grać Kozioł znika. Obserwacja na sucho i z lornetka nic nie dają kozła nie ma. (Photo nr13)
Juz mam się zbierać do domu analizując gdzie on mógł zniknąć a 40 m dalej pojawia się ledwo widoczny zarys przypominający bardziej plamę zostaje w miejscu i po chwili pojawia się głowia (Photo 14)
Cudowna magiczna chwila. Przyroda jest piękna. Darz Bór. Wszystkie zdjęcia które sa w nawiasie do obejrzenia na instagramie moj_las

Komentarze